czwartek, 20 marca 2014

Rozdział 1

Violetta:
Dziś pierwszy dzień w nowej szkole. Obudziłam się w wyśmienitym nastroju. Chciałam pokazać się z jak najlepszej strony. Szybko się umyłam, ubrałam i umalowałam. Jeszcze tylko ostatnie poprawki fryzury i... gotowe! Nagle do mojego pokoju wpadł niespodziewany gość:
- Federico! - wykrzyknęłam i rzuciłam się Włochowi na szyję. - Co ty tu robisz? Nie jesteś w trasie z U-Mix'em?
- Wróciłem jakoś dwie godziny temu i postanowiłem zatrzymać się u was. Ale świetnie wyglądasz! Idziesz do Studia?
- Skąd ty czerpiesz te informacje?
- Twój tata się wygadał
- No tak...
- Co ty na to, żebym odprowadził cię do szkoły, sam też będę tam chodził.
- Świetnie. Bardzo się cieszę.
- To co, jedno zdjęcie i uciekamy?
- Skoro musisz...
- Muszę śliczna kuzyneczko!
Gdy Fede z fotografa znów stał się moim kuzynem wzięliśmy śniadanie od Olgi i wyruszyliśmy na poszukiwanie Studia. Nagle podeszła do nas urocza blondynka: 
- Hej, jestem Ludmiła, szukacie czegoś? - ewidentnie spodobała się Fede, aż ślinił się na jej widok.
- Cześć, jestem Violetta a to mój kuzyn Fe... Ał - nie mam pojęcia dlaczego ale dostałam od Fede z łokcia w brzuch.
- Jestem Federico, ale dla takich ślicznotek po prostu Fede.
- Yyy, przepraszam... - dziewczyna była zmieszana, to było widać. Spodobał jej się Fede ale coś było nie tak. - Nie powinieneś tak mówić przy swojej dziewczynie...
A więc o to chodzi! Ona nie wiedziała, że ja i Federico to rodzina. Musiałam jej to czym prędzej wyjaśnić:
- Chyba musiałaś coś źle zrozumieć: to mój KUZYN Fede i szukamy Studia...
- On Beat? - dlaczego nikt nie pozwala dokończyć mi zdania tylko przerywa w połowie?
- Tak...
- Więc to ty jesteś słynną córką milionera, Violettą Castillo?
- Właściwie...
- Miło mi cię poznać. Możliwe, że mnie również znasz, Ludmiła Ferro, córka Valentiny Ferro...
- TEJ Valentiny?! Najwspanialszej projektantki mody we wszechświecie?! - coś czułam że zostaniemy przyjaciółkami.
- Dokładnie, ale może pospieszmy się, bo jeszcze spóźnimy się na zajęcia.
Po drodze spotkałyśmy jeszcze przyjaciółki Ludmi: Fran, Cami i Naty. Wszystkie wydały mi się bardzo sympatyczne. Gdy doszliśmy do szkoły zaparło mi dech w piersiach. Szkoła była wspaniała! Niestety, nie miałam wiele czasu na jej podziwianie, bo zaraz usłyszałam dzwonek.
- Chodź! - powiedziała Naty ciągnąc mnie za rękę w stronę wielkiej sali.

Leon:
Do szkoły przyszła nowa uczennica. Jest śliczna. Mam nadzieję, że to właśnie jest Violetta. Ten obok to pewnie Fede, jej kuzyn. Moja nadpobudliwa siostrzyczka go uwielbia, gdy zobaczyła ich wspólne zdjęcie w gazecie o mało nie wybuchła ale udało mi się doczytać, że to właśnie kuzynostwo. Miejmy nadzieję, że kolorowe pisemka nie kłamią...
- Patrz Leon, to Fede! - zapiszczała Laura. - Nie wierzę!
I zaraz ona i jej koleżanki obleciały Federico dookoła. Miałem okazję bliżej przyjrzeć się Violettcie. Za długie to imię. Bardziej pasuje do niej Viola. No więc Viola ma śliczne brązowe loczki i gdy się porusza tak zabawnie latają wokół jej głowy. I te oczy... Są przepiękne. Mógłbym patrzeć w nie godzinami...
Niestety, nudne przemówienie Antonia się skończyło i musieliśmy rozejść się do sal. Na planie, który otrzymałem widniał napis: "9:15 - zajęcia śpiewu z Angie". Mam cichą nadzieję, że i Viola też tam będzie... Verdas, ogarnij się! Widziałeś ją zaledwie pół godziny temu! Nie możesz się zakochać!

Violetta:
Pierwsze zajęcia ma z Angie, moją kochaną ciocią. Gdy przekroczyłam próg sali usłyszałam szepty "Patrzcie, córeczka milionera, rozpieszczona gwiazdka. W dodatku jedna z nauczycielek to jej ciocia." Nie powiem, zabolało mnie to ale starał się ignorować to. Jednak gdy przyszła moja kolej na zaśpiewanie utworu nieźle się zdenerwowałam. W końcu udało mi się przezwyciężyć lęk i zaśpiewałam najlepiej jak umiem:
 Ahora sabes que
Yo no entiendo lo que pasa
Sin embargo sé
Nunca hay tiempo para nada
Pienso que no me doy cuenta
y le doy mil y una vueltas
Mis dudas me cansaron
ya no esperaré...
W pewnym momencie jedna z uczennic wykrzyczała:
- Złaź ze sceny nieudaczniku. Nie bierz się za coś czego nie umiesz. Myślisz, że skoro jesteś córką milionera jesteś lepsza od nas? Otóż, nie! Spadaj!
Postanowiłam zejść ze sceny i olać to jednak gdy ta sama dziewczyna podłożyła mi nogę, upadłam. Wszyscy zaczęli się ze mnie śmiać. Prawie wszyscy. Dziewczyny oraz Fede mieli zajęcia tańca, ale jeden chłopak spojrzał na mnie ze współczuciem. Coś mi powiedziało, że mogę mu zaufać. Jednak, gdy usłyszałam znów ten sam, potworny głos, mówiący:
- Jeszcze tu jesteś. Spadaj stąd ciamajdo!
Dlaczego Angie musiała teraz wyjść? Wybiegłam z sali i schowałam się w kącie następnej sali, cichutko popłakując.

Leon:
Nigdy nie wybaczę Emmie tego co powiedziała i zrobiła Violi. Co z tego że jej nie znam. Nie miała prawa nikogo tak potraktować! Znalazłem ją w sali Beto. Gdy chciała wyjść wpadła na mnie. W porę ją złapałem. Spojrzeliśmy sobie głęboko w oczy. Miałem rację, są prześliczne. Szkoda tylko, że całe zapłakane... 


Brak komentarzy:

Prześlij komentarz