piątek, 21 marca 2014

Rozdział 2

Violetta:
To było wspaniałe uczucie! W ramionach Leona czułam się tak bezpiecznie. Zatopiłam się w jego pięknych zielonych oczach. Po prostu odpłynęłam. Nie miałam tyle siły ani ochoty aby przerwać ten piękny moment.

Leon:
To niesamowite. Minutę temu byłem tak zły, że uderzyłbym pierwszą osobę, którą bym spotkał, a teraz..? Mógłbym tak stać godzinami i patrzeć w te piękne oczy. Nie wiem ile czasu spędziliśmy w tej pozycji ale Violetta zaczęła wstawać:
- Jjja przepraszam... Zagapiłam się... A potem cała ta sytuacja... Ja cię naprawdę przepraszam... Tak w ogóle jestem Violetta... I dziękuję za pomoc...
Widziałem, że była mocno skrępowana całą tą sytuacją.
- Nie musisz mi dziękować, to była przyjemność. Tak słodko się rumienisz...
Nie wierzę, że to powiedziałem! Idiota! Na te słowa schowała twarz pod włosami.
- Przepraszam, gdzie moje maniery? Leon Verdas, syn państwa Carli i Martina Verdas, z którymi współpracuje pan German Castillo, a z tego co wiem jesteś Violettą Castillo, prawda?
- Tak, bardzo miło mi cię poznać. Jak mogę się odwdzięczyć za tę całą sytuację?
- Nie musisz nic robić, wystarczy, że pozwolisz abym odprowadził cię do domu i pokazał to piękne miejsce jakim jest Buenos Aires.

Violetta:
Leon jest miły, uprzejmy, opiekuńczy, kochany, przystojny... Dobrze, że mam kogoś takiego, kto mi pomoże. W dodatku jest synem znajomych mojego taty! Świetnie! Po drodze opowiadał mi o sobie różne ciekawe rzeczy, następnie ja opowiedziałam mu coś o sobie. Coś czułam, że zostaniemy dobrymi przyjaciółmi.
- Naprawdę nigdy nie miałaś chłopaka? Nie wierzę!
- Nie chcesz, to nie musisz...
- Chodziło mi o to, że nie mogę uwierzyć, że taka śliczna dziewczyna nigdy nie była na randce... Ups, powiedziałem to na głos?
- Tak... - dlaczego ja tak strasznie się rumienię? - Myślisz, że jestem śliczna?
- Oczywiście...
Na szczęście nie musieliśmy ciągnąć tej trudnej dla nas rozmowy, bo doszliśmy do mojego domu.

Leon:
Muszę przyznać, że Violetta ma wspaniały dom. Gdy przekroczyła próg domu ujrzałem moich rodziców razem z panem Castillo.
- Cześć tato - Violka bardzo uważnie przyjrzała się moim rodzicom. - Co wy tu robicie?
- Witaj Leonie, wpadliśmy do Germana omówić nowe plany, w dodatku dołącza do nas nowy partner, będzie dziś na kolacji.
Usłyszałem dzwonek do drzwi. 
- Ja otworzę - Violetty już nie było w salonie.
Zaciekawiło mnie kim są nowi partnerzy moich rodziców, bo w przyszłości ja i Viola mieliśmy odziedziczyć tę firmę (według naszych rodziców jako małżeństwo, ale nie wnikajmy w szczegóły). Moi rodzice poszli się przywitać a ja zobaczyłem największy koszmar mojego życia...


Hahhaahahaha, trzyma w napięcu, co? Jak myślicie, kogo zobaczył Leoś? Piszcie!

~ Tuśka <3



 

Leoś z Thomasem w strojach kowbojskich, mrrrr ;*

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz