piątek, 25 kwietnia 2014

Rozdział 8

Leon:

Dlaczego akurat w takim momencie! Moja przeszłość nie byłą kolorowa, ale zapomniałem o niej! Nie chcę do niej wracać. Violetta jest całym moim światem. Federico poszedł ją przeprosić, ja też muszę.

Violetta:

Słyszę, że Fede stoi pod moimi drzwiami. Przeprasza mnie od 15 minut a ja nadal nie otwieram. Muszę się stąd wydostać. Nie zamierzam czekać! Otworzyłam okno najszerzej jak umiałam i przeszłam przez nie. Boję się! Może to nie najlepszy pomysł. Nie! Muszę być dzielna! Oparłam się dłońmi o parapet, natomiast stopy zahaczyłam i gałąź. Po kilku chwilach stabilnie stałam na ziemi. Ciemna noc, było już pewnie po 11. To chyba nie jest dobry pomysł, wracam. Nagle usłyszałam jakieś kroki. Gwałtownie się odwróciłam. Zobaczyłam go!

Leon:

Stoję z Fede pod pokojem Vilu dobre pół godziny.
- Stary, to się robi dziwne, masz jakiś zapasowy klucz?
- Powinien być gdzieś w szafce w kuchni, pójdę po niego.
- Jasne idź! Violu, wiem że jesteś zła ale odezwij się, martwimy się! Violu! Proszę, powiedz coś!
- Mam klucz!
- No to świetnie, otwieraj!
Wparowaliśmy do pokoju Violi, ale jej tam nie było.
- Violetta! Violu gdzie jesteś? - byliśmy coraz bardziej zdenerwowani. - Leon! Okno!
- Uciekła! Dzwoń na policję!

Violetta:
Thomas... Dlaczego czuję ulgę, że go widzę?
- Dlaczego taka ślicznotka chodzi sama, w nocy, po tak niebezpiecznym mieście?
- To długa historia...
- Może pójdziemy do mnie, co ty na to? - był coraz bliżej, ale na nikogo innego nie mogę liczyć.
- Z chęcią - chwyciłam jego rękę i wsiadłam do czarnego samochodu.
Po 20 minutach jazdy dotarliśmy do jego domu. Stał na uboczu, na obrzeżach Buenos Aires.
- Całkiem ładny dom.
- Ja tam mam ładniejsze widoki - rzeczywiście, bez przerwy się na mnie gapił.
Zaprowadził mnie do pięknego salonu. Na środku stał stół, z kolei na nim butelka wina. 
- Usiądź - wskazał na zieloną sofę, nalewając alkohol do dwóch kieliszków.
- Przepraszam, ale nie piję
- Daj spokój, tylko kieliszek.
Po godzinie wokół stołu leżało 8 pustych butelek po winie. Byłam półprzytomna, ale do moich uszu dobiegł dźwięk syren policyjnych. 
- Otwierać, policja!
Usłyszałam huk wyłamywanych drzwi. Thomas wybiegł im na spotkanie.
- Co to ma być?
- Dlaczego podajesz nieletniej alkohol, w dodatku porywasz ją z domu?
- Spotkałem ją na ulicy... Nie wiedziałem że jest nieletnia...
- Pani pojedzie z nami!
Pomimo tego, że ledwo trzymałam się na nogach, pozwoliłam się wyprowadzić. W ostatniej chwili Thomas podał mi karteczkę z jakimś numerem.
- Zadzwoń...
Drogę do domu spędziłam w radiowozie. Gdy zostałam wprowadzona do domu Fede pobiegł porozmawiać z funkcjonariuszem, natomiast Leon zastąpił drugiego. Szybko mu się wyrwałam.
- Już nie uznajecie mnie za dziwkę, która pierwszemu lepszemu wskakuje do łóżka!?
- Co z nią?
- Podobno Thomas podał jej sporą ilość alkoholu, policja znalazła 8 pustych butelek - wytłumaczył Fede.
- Chodź, położysz się - co on chce przez to osiągnąć?
- Nie dotykaj mnie!
Miałam ich dość. Kolejny raz dziś zamknęłam się w pokoju.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz